Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /home/smak/domains/smaknabyty.pl/public_html/wp-content/themes/fox/inc/admin/import.php on line 324
Jak mówić o sztuce współczesnej - Smak Nabyty
Aga podziwia Marka Rothkę

Jak mówić o sztuce współczesnej

Ten artykuł dotyczy kretyna jako zjawiska społecznego. Zobacz też: kretynizm (medycyna)

Nie jestem człowiekiem oszczędnym. Ani względem pieniędzy, ani, co gorsza, czasu. Wszelkie sztuczki spod znaku GTD, przejawy neurolingwistycznego programowania nakierowanego na optymalizację działań, są mi obce i przepełniają mnie wstrętem, a ich adeptów uważam za sprytnie zamaskowane roboty. Robię w zasadzie jeden wyjątek od mojej niemal niezłomnej zasady rozrzutności czasu: oszczędzam czas, dzieląc ludzi na kretynów i niekretynów możliwie najszybciej po ich poznaniu. A jednym z dobrych kryteriów takiego podziału jest sposób, w jaki mówią o sztuce współczesnej.

Proszę zwrócić uwagę na niuans: nie chodzi o stosunek do sztuki współczesnej, ale o sposób mówienia o tej sztuce, którym ten stosunek wyrażasz. Bardzo łatwo, już w pierwszych słowach (które w przypadku kretynów są przeważnie ostatnimi w tej materii) pozwala on ocenić, czy mózg delikwenta jest poprawnie uzwojony, czy jego myśl ślizga się po powierzchni banału, wypolerowanej przez jego towarzyszy w kretynizmie.

Mark Rothko, No. 14
W najciekawszym okresie swojej twórczości Mark Rothko malował… prostokąty. Warto mieć coś o nich do powiedzenia, bo kosztują miliony

Z tej różnicy zdałem sobie sprawę, kiedy na (trwającej jeszcze do 1 września) wystawie Marka Rothki w warszawskim Muzeum Narodowym znalazłem się w towarzystwie T., który jest na mojej skali (nie)kretynizmu niemal tak daleko na prawo od zera, jak daleko na lewo od niego są najtężsi znani mi kretyni. Pośród zdziwionych i zdegustowanych min innych zwiedzających przegadaliśmy całą wystawę, stawiając mocne hipotezy i rozważając ciekawe konteksty interpretacyjne. Bawiłem się bosko.

Znasz twórczość Marka Rothki? Zapewne tak. To jeden z najbardziej znanych malarzy współczesnych, bodaj nawet dwukrotny mistrz świata, jeśli idzie o ceny osiągane za obraz na aukcjach w londyńskich domach aukcyjnych. Dwu-, trzykolorowe obrazy, z estetycznym marginesikiem. Bez ludzików, drzewek i różnych takich. Czysta abstrakcja.

Jeśli właśnie uznałeś, że według opisu twój czteroletni siostrzeniec jest w stanie namalować coś podobnego, to znaczy, że jesteś kretynem. Jeśli nie chcesz tego zmienić, kliknij tutaj.

Niebycie kretynem, także w wymiarze mówienia o sztuce współczesnej, ma jedną podstawową zaletę: stajesz się od razu ciekawszy pod względem konwersacyjnym. Innymi słowy, masz lepszą gadanę, bo przestajesz wyglądać na kretyna. To jest jak ubieranie: ludzie przeważnie nie potrafią określić, czy masz dobrze wytaliowaną marynarkę albo odpowiednią długość rękawów swetra, ale każdy będzie w stanie określić, czy wyglądasz dobrze, czy źle. Bo zasady nie są po to, żeby każdy je znał, ale po to, żeby każdy dostrzegał pozytywne skutki wcielania ich w życie. Więc nawet jeśli na drodze twoich zawieranych przyjaźni i kobiecych podbojów nie stanie zbyt wiele osób, które podzielają moje kategoryczne kryteria dzielenia na kretynów i nie, umiejętność niebycia jednym z nich przyda ci się niezwykle i nawet nie będziesz wiedział kiedy.

Co więc robić, żeby mówić o sztuce współczesnej z trochę lepszym efektem?

  • Przyjmij do wiadomości, że sztuka pożera swój ogon już od dawna. Sztuka wymaga nowatorstwa (bez niego od stu lat rządziliby żałośnie pacykarscy impresjoniści), a leży ono w tym, by się z tej śmiertelnej pętli wydostać. Wiele osób (wśród nich niemal wszyscy kretyni) uważa, że kiedyś tworzyło się pięknie, a teraz tworzy się brzydko, więc żeby tworzyć pięknie, trzeba tworzyć jak kiedyś. Efektem są landszafciki sprzedawane na starówkach miast, neogotyckie kościoły z każdej dowolnej epoki w ciągu ostatnich stu dwudziestu lat oraz jelenie na rykowisku. Gap się na nie, dopóki nie dostrzeżesz, że taki neogotycki kościół może i ma swój urok, ale jest niczym wobec majestatycznych brył budowli np. Le Corbusiera. On był jednym z tych ludzi, którzy potrafili przełamać schemat.
  • Zauważ, że wielu ludzi, w tym niemal wszyscy kretyni, starają się oceniać sztukę na podstawie estetyki: ładne/brzydkie. Tymczasem sztuka współczesna jest nie tyle poza, co ponad estetyką. Na twoją informację, że „mi to się na przykład secesja podoba, a nie to, co to coś”, świat wzrusza ramionami i ma cię za kretyna. Bo ludzie, którzy sympatyzują z rozmową o sztuce na tym poziomie, to są ludzie, o których zdanie w ogóle nie warto zabiegać, a ci, którzy wychodzą ponad to, mają cię za… sam już wiesz, kogo.
  • Uświadom sobie, że sztuka jest nieprzekładalna na język dyskursywny, czyli nie da się po prostu opowiedzieć, o czym ona jest. Podkradnij żonie tomik erotyków Leśmiana, przeczytaj dowolny, a potem spróbuj dokładnie opowiedzieć, o czym to. Że ktoś kogoś chce przelecieć? Że się spotykają w krzakach? Czy to wypełnia treść wiersza?
    Nie da się! Bo gdyby się dało, uprawianie sztuki mijałoby się z celem. W pełni opowiedzieć można werk zegarka: opisujesz po kolei każdy element, a suma tych małych opisów, jeśli wykonasz je dobrze, złoży się na pełen opis funkcjonowania zegarka. Dlatego zegarek nie jest sztuką, i dlatego jeśli spotkasz kogoś, kto nie mówi o sztuce jak kretyn, raczej powstrzymaj się z pytaniem „co te mazy tu znaczą”. Bo nie odpowie, i słusznie. Po co gadać z kretynami.
  • Ale i w drugą stronę: nie daj sobie wmówić, że biały kwadrat na białym tle to nowy, kosmiczny wymiar suprematyzmu, nawet jeśli tak właśnie twierdził autor dzieła. Bo sztuka jest nieprzekładalna na język dyskursywny z definicji, więc nawet autor nie jest z tego ograniczenia zwolniony.
  • I z powrotem: nie licz na to, że obraz sam zacznie do ciebie mówić. Jeśli siądziesz przed dziełem i będziesz czekał, aż coś poczujesz, będziesz jak człowiek, który składa ręce do paciorka i już spodziewa się objawienia Bozi. To obraz w muzeum, a nie dywanik do medytacji.
  • Ważne abyś pamiętał, że większość ważnych abstrakcyjnych dzieł nie powstała dzisiaj, ale w czasach, kiedy… no, kiedy powstała. Oceniając nowatorstwo dzieła bierz pod uwagę, co się działo wcześniej i w czasach jego powstania, a nie to, co widać po latach. Marcel Duchamp postawił pisuar na wystawie sztuki, co dziś potrafi każdy imbecyl. Tylko że zrobił to w 1917 roku i dziś każdy imbecyl może to zrobić właśnie dzięki niemu.
  • I na koniec przewrotnie: nie daj sobie wmówić, że twoje zdanie jest gorsze. Właśnie z przekonania, że są na świecie jacyś kuratorzy, którzy się znają, a ty się nie znasz i oto czynisz swoje filisterskie podejście ze słabości – siłą. To ślepy zaułek: ty wciąż przedstawiasz się jako ktoś gorszy, bo nie rozumiejący, a przewagi na tym nie zbudujesz, nie ma jak. Jeśli wyczerpałeś wszystkie znane sobie możliwości odnalezienia sensu w dziele i masz już pewność, że nie podchodzisz do tematu jak kretyn, przyjmij po prostu, że ono jest kiepskie. Bo dlaczego nie miałoby być? Tylko pamiętaj: to nie oznacza, że inne dzieło sztuki współczesnej będzie równie kiepskie. Nie wrzucajcie do jednego wora, a nie będziecie wrzucani.