czerwone spodnie
Fot. Darya Tryfanava/Unsplash

Czerwone spodnie. Czy mężczyźni cierpią na przezroczystość?

przeczytasz w 9 min

Czerwone spodnie są manifestacją, to wiemy. Ale czego właściwie? Może to lek na zniknięcie w tłumie? Czasem taki jest nam bardzo potrzebny.

To było banalne spotkanie, takie mimochodem, w sklepie. Facet po sześćdziesiątce. W kapeluszu, ale tylko trochę kowbojskim. Zamiast maseczki miał szalik, taki z typu poliestrowych, ale miłych. Spod szalika widoczna sezonowana cera. Ten fajny, chudy typ oblicza ze ściągniętą skórą na policzkach. Kurtka czarna, zupełnie zwyczajna. A do tego czerwone spodnie.

Zastanawia mnie, co jest tak bardzo szczególnego w tym właśnie kolorze tej właśnie części garderoby. Jak nam nieznane, ale zmapowane przez innych wody. Jaki inny kolor w męskiej garderobie byłby przestrzenią eksperymentu w strefie komfortu?

Zielony? Nie, bo konotacje militarne. Mężczyźni noszą zielony zawsze, bazarowa zieleń spieralnych chińskich „bojówek”, beżowa zieleń wędkarskich kamizelek. Niebieski? Rozrzedzony granat, ugruntowana przestrzeń klasyki. Żółcień? Najklasyczniejszy z klasycznych, przecież to płowe, „nagie” kolory dla spodni spopualaryzował Beau Brummel w czasach narodzin męskiej elegancji. Czerwień zdecydowanie wychodzi najdalej.

Czerwone spodnie w mediach

Czerwone jak wóz strażacki z dziecięcych uniesień albo jak robotnicza krew na radzieckim sztandarze, symbolizują niedojrzałość i bunt. A wypadkową tych dwóch pojęć, ich wspólnym mianownikiem, jest nonkonformizm.

Weźmy czerwone spodnie (do żółtej koszuli) Jurka Owsiaka. Faceta, który postanowił, delikatnie mówiąc, na zawsze pozostać mentalnie po stronie młodych. Albo fakt z historii rockandrolla:

„Thomas Nutter otwiera w przyszłym tygodniu, jak sam to określa, »gruntownie rzetelny« zakład krawiecki. Cóż, to będzie jakaś zmiana, bo w tej chwili nie ma ich tam [na Savile Row – przyp. aut.] pewnie nawet tuzina. Pan Nutter, dwudziestosześciolatek, ma już dość tych „sztuczek z Carnaby Street” i uważa, że ubrania, podobnie jak fryzury, będą niebawem czymś bardzo trzeźwym. Ale co w takim razie sądzić o plotkach, które mówią, że Ringo Starr zamówił w pracowni Nutters (…) parę szkarłatnych, winylowych spodni?”. Podobno kiedy Tommy przeczytał tę zapowiedź w „Daily Mirror” w lutym 1969 roku, uśmiechnął się tylko i skwitował: „Cóż, to będą gruntownie rzetelne szkarłatne winylowe spodnie”.

Nienaganny. Biografia męskiego wizerunku” – to autocytat

Kiedy indziej spotkałem się z czerwonymi spodniami osobiście jako wyraźną manifestacją męskiego ego. Międzynarodowej sławy psycholog, bohater wielu wywiadów i reportaży gościł w Polsce, a ja miałem zrobić z nim wywiad. Przygotowując się wyczytałem, że jest znany z zamiłowania do czerwonych spodni. Gdzieś ta informacja umknęła, trochę wyblakła, w sumie co niby z nią zrobić.

Ale już pakując się postanowiłem jednak wrzucić do torby podróżnej czerwone spodnie. Nie pamiętam, czy celowo, czy po prostu przypadkiem, na wywiad włożyłem właśnie je. 

Kiedy dotarłem na miejsce – najpierw na publiczne wystąpienie – okazało się, że informacja z wikipedii jest jak najbardziej dokładna i aktualna. Kiedy podszedłem poprosić o chwilę rozmowy, profesor od razu wypalił: „widzę, że lubisz czerwone spodnie”.

Czerwone spodnie: znakowanie terytorium

Do tej pory chce mi się śmiać na myśl o tej małej, nieszkodliwej techniki znakowania terenu. Moje ego walczy w stylu ju-jitsu, nie karate. Z łatwością ustępuję przed takim naporem. Chcesz ten znak rozpoznawczy? Weź go sobie. Pozostań profesorem w czerwonych spodniach, co mi tam.

Ale od tego czasu przyglądam się czerwonym spodniom nieco inaczej. Zwłaszcza, kiedy – a tak zdarza się często – widzę je w zestawieniu z marynarką na mężczyźnie nie pierwszej młodości. Zastanawia mnie, czy ich zachowawcza odwaga (pamiętajcie, że oksymoron to tylko pozorna sprzeczność) to nie sposób na opędzenie się od nadciągającej Przezroczystości.

Przezroczystość to słowo, którego nauczyłem się od kobiet, choć wolałbym, by pozostało w domenie szklarzy. Słowo w ich świecie tak rozpowszechnione, że nie ma mowy o pojedynczym źródle. To po prostu stan, który dostrzegają. A niektóre – co najgorsze – definiują jako etap życia. „Kobieta w pewnym wieku staje się dla świata przezroczysta”, tak to zazwyczaj brzmi.

Stawiam tu tylko hipotezę, zgódźcie się ze mną albo nie – że mężczyźni „w pewnym wieku” też odczuwają nadciągającą Przezroczystość. Jasne, nie wszyscy – ego, ten główny składnik męskiego przywileju, stereotypu mężczyzny-wojownika, jest jak codzienna porcja witamin przeciw niej. Ale.

Faceci w czerwieni

Czerwień jest skomplikowanym kolorem. To pewnie banał, bo któryż taki nie jest? Jednak łatwiej niż z innymi jest z nią przesadzić. Czerwony garnitur ma niewiele szans, by wyglądać inaczej niż źle; sama czerwona marynarka to prawie zawsze za dużo. Dlatego czerwone spodnie to coś w sam raz.

Wiele zależy zresztą od odcienia, bo powyższe zastrzeżenia odnoszą się do czerwieni typu święty Mikołaj. Ostatnią czerwienią mianowaną na kolor roku Pantone był żywy koral. Dawidowi Kuklińskiemu udało się wtedy znaleźć przykład tej trudnej czerwieni w męskiej garderobie. I to w jej, by tak rzec, centralnym punkcie: w garderobie Jepa Gambardelli.

Początek zimy, więc firma Pantone ogłosiła wczoraj kolor roku. Padło na LIVING CORAL, więc zwolennicy łączenia…

Posted by D. Kukliński – krawiec on Friday, December 7, 2018

Na co dzień lepiej jednak pozostać przy martwym koralu, koralach koloru koralowego (tych, które król Karol kupił królowej Karolinie), karmazynie, burgundzie lub szkarłacie.

W szczycie popularności bloga „Look at my fucking red trousers”, niedyskretnie wbijającego szpilę nosicielom czerwonych spodni, w sprawę zaangażowali się badacze. Angielska YouGov zapytała Brytyjczyków, co sądzą o nosicielach czerwonych spodni. Prawie połowa była na nie, prawie połowa nie miała zdania. Ci pierwsi podejrzewali oczywiście, że faceci w czerwieni to nadmierne bufony. Jestem jednak jakoś dziwnie spokojny, że można nosić czerwone spodnie bez tego toksycznego odcienia.