Rejestr korzyści – styczeń 2013

Wychodzi na to, że alkoholom mam do zarzucenia tylko jedno – cenę. To by się zgadzało

Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie. Niedawno zajmowałem się m.in. tłumaczeniem bardzo miłej pani z firmy pijarowej, dlaczego mimo miłego podjęcia na degustacji win z Żabki, nie napisałem o nich na blogu. Właśnie pisałem mail, w którym tłumaczyłem, dlaczego nie mam takiego zwyczaju, kiedy pomyślałem sobie: w sumie czemu nie?

Niniejszym powołuję więc do życia kącik z tzw. pijarkami. Nie miejcie złudzeń: notki produktowe służą do trzech rzeczy: żeby komuś się za coś odwdzięczyć, zrobić mu przyjemność albo miłym gratisem podeprzeć jakiś inny, większy deal. Nie będę tłumaczył przy każdym opisie, z którym przypadkiem mamy do czynienia. Wnikliwy czytelnik i tak się prędzej czy później domyśli.

Na początek, w związku ze szczęśliwym zakończeniem pierwszego miesiąca tego trudnego roku, wspomnę o:

 

Chivas Regal Made for Gentleen
Nazwa tej edycji mówi, że to trunek przeznaczony dla gentlemanów. Mam nadzieję, że picie go z dziewczynami nie godzi zbytnio w intencje producenta

Chivas Regal 12 YO blended whisky by Tim Little. Dobra, to akurat lekkie nadużycie, bo butelkę dostałem jeszcze w grudniu i, jak może pamiętacie, wypiłem w sylwestra. Wtedy jednak nie było jeszcze rejestru korzyści, wciągam ją więc na tę listę.

12-letnia szkocka whisky mieszana w zwykłej butelce w limitowanej serii – to brzmi jak królestwo sprzeczności. Ciekawa blaszana puszka z motywem ażurowych medalionów na nosku buta typu brogue została zaprojektowana przez Tima Little, który na codzień robi właśnie buty, a nie dizajnerskie opakowania na alkohole. W środku zaś znajduje się taka sama butelka jak ta, którą kupisz z regału w supermarkecie. Jak na blended whisky, jej lotność i złożoność smaku uważam za dobrą, choć moje doświadczenie z blendami na pewno ani lotnością, ani złożonością się nie cechuje.

Z pewnością warto ją polecić jako doskonały składnik wielu koktajli, w których whisky gra pierwsze skrzypce. Z tym że przy sklepowej cenie ok. 130 złotych można już powoli zaczynać myśleć o single maltach, a to bardzo silna konkurencja. Czy wypasiony ford jest lepszy od podstawowej wersji volvo? Na to pytanie miłośnicy motoryzacji – a w naszym wypadku alkoholizacji – muszą odpowiedzieć sobie sami. Whisky sour na chivasie była w każdym razie pyszna i mam na to świadków.

 

Brunello di Montalcino Uggiano
Otwórz je kilka godzin przed wypiciem, a jeśli nie jesteś tak cierpliwy, użyj dekantera

Azzienda Uggiano Brunello di Montalcino. Żabka postanowiła wpłynąć na upodobania alkoholowe Polaków, do którego to dzieła zaprosiła włoską firmę winiarską Azzienda Uggiano oraz mnie. Plan był prosty: Uggiano dostarcza wino do Polski, Żabka wręcza je mi podczas uroczystej prasowej degustacji w wymarłej chyba na co dzień restauracji Piąta Ćwiartka, a ja je wypijam z żoną wieczorem przy trzech odcinkach ulubionego serialu.

Lubię beczkę w winie, a to Brunello leżało w dębie przez cztery lata, po których kolejny rok spędziło w butelce, zanim trafiło do sprzedaży. Jest to też jedno z tych win, dla których powstały słowa takie jak „dobrze zrównoważone”, „ułożone” czy „zbalansowane”. Których smak trudno opisać w sposób, który nie budzi przynajmniej u części czytelników skojarzeń ze stosunkiem oralnym. Powstrzymam się więc w ogóle.

Ciężkie, suszone czerwone owoce, taniny, tytoń. To na pewno dobre wino w cenie 69,99 zł i to w sklepie, który większość z nas ma rzut mokrym beretem od domu. Inna sprawa, czy kilka butelek dobrego wina w tej cenie w Żabce jest w stanie poważnie zmienić tzw. „strukturę spożycia wina w Polsce”. Do tego potrzebna jest raczej solidna oferta w cenie 20-30 złotych. Tymczasem na degustacji zapoznaliśmy się tylko z trzema butelkami i tylko jedna – Chianti Roccialta – spełnia to kryterium.

Nawiasem mówiąc, jak wynikało z treści konferencji prasowej, mistrz Polski sommelierów Andrzej Strzelczyk będzie teraz szkolił personel Żabki w zakresie sprzedawania wina i to jest eksperyment, którego wyników jestem naprawdę ciekaw.

 

Krawaciarski brelok od Macaroni Tomato Warszawa. Szczerze mówiąc mam nadzieję, że dostałem go raczej jako kolega, a nie jako bloger, ale dołączam go tutaj, bo to najbardziej oryginalny sartorialny gadżet w Polsce w tej kategorii cenowej (a także dlatego, że z dwóch prezentacji produktowych jest kiepski butik, a, jak mawiał przy trzecim kieliszku bimbru mój kolega teolog prawosławny, Boh lubit Trojcu).

Breloczek Macaroni Tomato
Jedwabny krawat do noszenia kluczy, jak przystało na krawat, występuje w kilku wzorach i kolorach

2 odpowiedzi do “Rejestr korzyści – styczeń 2013”

    1. O ile wiem to projekt samego Macaroniego, więc nie ma go nigdzie poza sklepem MT Warszawa. Sklep internetowy jest zdaje się w przygotowaniu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.