Jak zrobić w domu penicylinę

Koktajl penicillin to stuningowana odmiana whisky sour o właściwościach leczniczych i pysznościowych

Zadzwoniła do mnie, jak zawsze nieoceniona, mama.

– Słuchaj, ja też miałam taki moment przeziębienia, ale wzięłam kilka kropel amolu z łyżeczką herbaty i mi przeszło.
– Spokojnie, mamo – odparłem. – Mnie naprawdę nie trzeba pouczać, jak się leczyć alkoholem.

Penicillin cocktail
Szkło jakie-było i domowej roboty lód mają za zadanie was przekonać, że świetne koktajle można przyrządzać bez napinania się

Oczywiście burknęła coś i odłożyła słuchawkę, po raz kolejny podtrzymana w świętym przekonaniu, że z tego mojego picia nic dobrego nie będzie.

Ma oczywiście swoje racje, ale i ja nie jestem w kaloszu bujany. Wódeczka z „unikalną kompozycją ziół” jest fajna bez względu na to, czy nazwie się ją Ziołami Szwedzkimi, czy Becherovką. Ostatecznie co niby odróżnia Zioła Bittnera od innych bittnerów, przepraszam, bitterów ziołowych?

Głównie banderola. Dlatego można czasem pomarzyć o amerykańskiej prohibicji, za której czasów – kompletnie bez akcyzy – można było kupić moją jak dotąd ulubioną whisky Laphroaig w aptece.

Dlatego też kiedy po raz pierwszy przeczytałem w karcie koktajli nazwę i skład drinka penicillin, miałem dość banalne wyobrażenie co do genezy tego tytułu. Ale chyba się myliłem.

Przepis na antybiotyk

Penicylina to odmiana starej dobrej whisky sour. Podczas gdy ta ostatnia to osłodzona syropem cukrowym kombinacja whisky z sokiem z cytryny, penicillin jest tworem nieco bogatszym, ale wciąż prostym w przygotowaniu.

Składniki koktajlu penicillin
Jedna śmierdząca whisky jedna mniej śmierdząca, syrop własnej roboty, cytryna i kandyzowany imbir. Tadaaam!

Jest też genialna z kilku powodów, a jednym z nich jest ekonomia. Dobrze przyrządzona penicillin pozwala na rozkoszowanie się torfowym single maltem, która to przyjemność do najtańszych nie należy, a jednoczesne upijanie się mieszaną whisky, którą – w razie potrzeby – kupisz w lokalnym spożywczaku.

Ponadto jej składniki dzielą się na dwie grupy: łatwo dostępnych i możliwych do długotrwałego przechowywania. Potrzebujesz bowiem:

  • Whisky jako bazę koktajlu. Słodową, jeśli cię stać albo mieszaną, jeśli uważasz to za zbytnią ekstrawagancję. Ja w każdym razie uważam. Użyłem Chivasa, za którego sprezentowanie dziękuję uprzejmie dystrybutorowi Pernod Ricard
  • Cytrynę (na sok)
  • Lód (który, co ciekawe, można długo przechowywać, ale tylko w zamrażalniku)
  • Torfową whisky (w oryginalnym przepisie jest bodaj Laphroaig, do którego to wyboru nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Ale np. w budzie podają ten koktajl na Ardbegu, co nie jest oczywiście złym wyborem)
  • Syrop miodowo-imbirowy (może niezbyt dostępny, ale można go zrobić na zapas, jeśli penicylina ci posmakuje)
  • Kandyzowany imbir do dekoracji (i na zagrychę)

Już rozumiesz, czemu nazwa tej kombinacji pochodzi z medycyny? Witamina C z soku cytrynowego poprawia odporność organizmu i zwalcza przeziębienie. Imbirowi przypisuje się działanie przeciwbólowe i zapobieganie mdłościom (na aukcjach sprzedają go nawet jako lek na chorobę lokomocyjną), a nad wszystkim unosi się apteczny duch Laphroaiga. Ach, no i alkohol. Naprawdę nie warto chorować na coś, czego alkohol nie jest w stanie uleczyć. Z tej perspektywy depresja to całkiem atrakcyjna choroba.

Miksologia

Wlej składniki do shakera tak, by „podstawowej” whisky było trochę mniej niż soku z cytryny i syropu razem wziętych, a następnie wytrzęś na lodzie. Niektórzy zalecają, by torfowy alkohol znalazł się już w shakerze, ale moim zdaniem efekt jest lepszy, kiedy nalejesz trochę (np. pół łyżki) na wierzch drinka po wylaniu go do szklanki.

No dobra, niby kuchnia to nie apteka, ale mówimy w końcu o penicylinie, więc proporcje uważane za właściwe wyglądają tak:

  • 1 część blended whisky
  • ¼ części torfowego single malta
  • ¾ części soku z cytryny
  • ¾ części syropu.

Kandyzowany imbir jest do dekoracji – możesz wrzucić go do środka (nie polecane), naciąć nożykiem albo przebić obok siebie dwiema wykałaczkami i umieścić na brzegu szklanki. Albo podać w torebce i żreć jak czipsy, jeśli lubisz – to w końcu twój koktajl, a kto bogatemu zabroni.

Syrop miodowo-imbirowy - przygotowanie
Zagotuj zupę z miodu i imbiru i odstaw do chłodzenia i przegryzania się smaków. Gotowe

Kiedy już spróbujesz, zapewne przekonasz się do tej orzeźwiająco-leczniczej kompozycji, dlatego możesz zrobić na zapas syropu imbirowego. Po prostu rozpuść miód w ciepłej wodzie (w proporcjach bliskich 1:1, może z lekką przewagą wody) i zagotuj na małym ogniu z grubymi plastrami świeżego imbiru, a następnie pozostaw do schłodzenia.

Korzeń może macerować się w syropie dopóki nie uznasz, że stosunek słodyczy do pikantnej kwaskowości jest odpowiedni – później po prostu wyrzuć plasterki do kosza, a syrop przelej do małej buteleczki. Jeśli nie zanieczyściłeś wywaru, nie ma tam nic, co może się zbyt szybko zepsuć.

Kuracja

O ile twoje wybory nie były naprawdę dziwne, masz do czynienia z nieszczególnie lotną whisky, która stanowi bazę koktajlu, oraz lotną i bogatą w aromaty torfową słodową odmianą tego trunku.

Dlatego właśnie warto rozważyć szczególny proces przygotowania, w którym bogatszy alkohol nie trafia do shakera, ale nalewany jest na wierzch koktajlu. Dzięki temu będzie mniej schłodzony i w mniejszym stopniu schowa się za pozostałymi składnikami, a do tego pływał będzie po wierzchu, oddając nosowi, co nosowskie – wszystkie należne mu apteczne aromaty, sól morską i lizole.

Takie niedobre. A tatuś musi.

4 odpowiedzi do “Jak zrobić w domu penicylinę”

  1. Panie Przemku zapewne fajna mikstura, ale jak ktoś jest chory nie będzie jechał/biegał do dobrego monopolowego czy marketu po single malt. No chyba, że ma odpowiednie zapasy, na co zwykłego zjadacza chleba nie stać. Ogólnie fajny blog, ale często pańskie porady to dla mnie kosmos. Z przyczyn finansowych.

    pozdrawiam serdecznie

    1. Bez przesady. Butelka jakiejś podstawowej przyjemnie torfowej whisky, np. Bowmore, to 4-5 butelek przyzwoitego wina, a starcza na znacznie dłużej niż dwa dni. Zwłaszcza, jeśli pić po ćwierć miarki (10-15 ml) dziennie :)

      Aha, no i tak w ogóle z tym leczeniem alkoholem to trochę żartuję. Jasne, że na trzydniówkę warto się urżnąć zamiast kłaść do łóżka, ale jeśli dopadnie cię świńska grypa, raczej bez przyzwoitego leczenia się nie obędzie.

    2. A mi się właśnie podba stylw jakim pisze Pan Przemek. Zadroszczę mu trochę tego! Wpis genialny, koktajl też (nie tylko jako lekarstwo), choć ja wolę klimaty z burbonem.

Możliwość komentowania jest wyłączona.