O uciechach prasowania

Prasowanie koszuli wieczorem to świetny nawyk: potrafi zmienić gorączkowe strojenie się w chłodną kalkulację

Zastąpienie koszulą z długim rękawem innych rodzajów okrycia klatki piersiowej (uwaga do zaawansowanych czytelników: TAK, inne rodzaje, niestety, istnieją) to podstawowy element „formalizacji” ubioru i najważniejszy wyznacznik dorosłego ubrania. Oprócz tego istnieje na Facebooku grupa „Mężczyźni w koszulach są niezwykle sexy”, a to chyba ostateczna rekomendacja. Dla wielu osób, w tym dla mnie, są one też centralnym punktem, wokół którego kompletuję garderobę na dany dzień, więc oszczędzają mi czasu i trudnych stylistycznych wyborów.

Według starej, podtrzymywanej w całości już praktycznie tylko przez ubraniowych rekonstruktorów, tradycji, koszula jest elementem bielizny, na którą dopiero zakłada się ubranie. Pozostało w tym jedynie ziarno prawdy, bo trudno traktować jako bieliznę coś, w czym można bez wzbudzania skandalu wyjść na ulicę, do biura, a nawet na spotkanie biznesowe czy towarzyskie. Nie przestrzegam i nie zalecam przestrzegać reguły o niezdejmowaniu marynarki w miejscach publicznych; jest ona w dzisiejszym świecie równie archaiczna, jak nakaz zakładania smokingu do obiadu. Oczywiście, gdybyś przypadkiem znalazł się w smokingu, a także w pewnych, zwłaszcza wieczorowych, sytuacjach w garniturze, należy tę regułę odkurzyć, ale wszystko to sprawa wyczucia. Jeśli będziesz pamiętać, że taka kwestia w ogóle istnieje, łatwo go nabierzesz.

- Kumo, powinnam staremu uprasować koszulę z neapolitańskim mankietem i kołnierzykiem typu cutaway? - A juści, kumo. Fot. Bundesarchiv Deutschland, CC-by-SA

Przy zakupie koszuli musisz zdecydować o: kształcie kołnierzyka, rodzaju mankietów (spinki/guziki, oba w wielu wariantach), długości rękawa i pół, czyli koszuli samej. Plisa, czyli listwa z guzikami, może być kryta, czyli je zasłaniać, albo i nie. Do tego tkanina i kolor. Wszystko to musisz wybrać podczas zakupu…  o ile w ogóle masz z czego. Niestety wybór w polskich sklepach jest taki, że trafienie wymarzonej kombinacji jest możliwe tylko wtedy, kiedy wymarzyłeś sobie średnio rozwarty kołnierzyk, mankiet na dwa guziki i kolor błękitny.

Około dziesięciu koszul wypełnia bęben typowej pralki. Z uwzględnieniem czasu na schnięcie prania (na wieszakach!), już tuzin koszul daje możliwość zakładania koszuli codziennie bez pustych przebiegów pralki, a pięć tuzinów to zupełny relaks. Jeśli wszystkie są białe, to wręcz lans. Biała koszula jest jednym z tych tricków – nie sposób z nią nie trafić. Cokolwiek byś miał na sobie, od jeansów po smoking, zawsze będzie co najmniej poprawnie. Sam kiedyś rozważałem stopniowe – jak to mawiają politycy – wygaszanie rynku niebiałych koszul, jednak na razie szkoda mi wszystkich możliwości, które daje wzorzystość bawełny.

Koszula jest jednym z niewielu elementów klasycznej męskiej garderoby, które można prać samodzielnie w pralce. Jako że każdy kij ma dwa końce, musisz się przez to liczyć z koniecznością prasowania. Dla mnie nie jest to jednak coś za coś, bo nauczyłem się prasować koszule szybko i sprawnie, prasuję przeważnie jedną na raz, a kiedy czeka ona na swoją kolej noszenia, wymyślam, co mógłbym do niej założyć. Czasem, planując tydzień z góry (pod kątem ważnych spotkań czy imprez) ułożę sobie w głowie, która koszula na kiedy i to w zasadzie całość czasu, jaki spędzam nad myśleniem o tym, co na siebie włożyć (no, jeszcze buty…). Kiedy ten temat zajmuje moje myśli, ręce prasują koszulę – oto oszczędność czasu.

Koszula i marynarka na ramię, spodnie na poprzeczkę, pasek i krawat na wieszak, a spinki i zegarek na tackę. Ubieranie się nigdy nie było prostsze

Dlatego za jeden z najważniejszych gadżetów domowych uważam dobry wieszak, który pomieści całą garderobę. Mam szczęście mieć stacjonarny wieszak, na którym zawsze czeka jutrzejsza koszula, a jeśli dzień ma się zacząć wcześnie i być wymagający, do koszuli dołączają spodnie, marynarka i krawat. Wieszak ten (moja żona ukrywała go heroicznie przez kilka dni przed moim wzrokiem, żebym miał niespodziankę) uważam też za całkiem estetyczny element wykończenia, na pewno lepszy niż popularna w sypialniach szafka improwizowana na krześle. Bardziej urokliwy byłby tylko emerytowany manekin krawiecki, uratowany przed śmiercią głodową w podupadającym zakładzie rzemieśniczym. Zajmuje jednak sporo więcej miejsca. Najmniej wymagający pod tym względem jest podwójny wieszak: profilowane ramię na koszulę (i marynarkę) z poprzeczką lub klipsem na spodnie. Do tego haczyk na ścianie w widocznym miejscu, przeznaczony tylko i wyłącznie na to.

Zresztą dobre metody to takie, które działają: chodzi o to, byś po przebudzeniu zawsze wiedział, którą koszulę dziś założysz – a do jej wzorów i kolorów już intuicyjnie dobierzesz według humoru krawat i poszetkę, a według funkcji – resztę garderoby. Dzięki temu jest łatwiej i nie stroisz się jak baba, a nudziarze od efektywnego gospodarowania czasem twierdzą, że nie masz wymówki, by zostać dłużej w łóżku planując strój na dziś, więc możesz szybciej, dziarski i rumiany, wyskoczyć z łóżka i wcześniej zacząć wypracowywać PKB. A wszystko dzięki męskiej przyjaźni z żelazkiem.

11 odpowiedzi do “O uciechach prasowania”

  1. Wieszak jest fenomenalny! Jest stworzony do mojego postanowienia noworocznego o przygotowywaniu ubrań przed pójściem spać, zamiast rano na ostatnią chwilę! Czy małżonka zdradzi gdzie można taki kupić?

    BTW

    5 tuzinów …. Lubie to!

  2. Małżonka – do tablicy!

    Zabawne, bo tekst był pomyślany jako nawiązujący do idei postanowień noworocznych, ale w końcu to nawiązanie wyleciało w redakcji. A tu proszę – jednak pozostało czytelne w jakiś tam sposób! Trzymam kciuki, Tomku :)

  3. Wydaje mi sie, ze widziałem w Almidecor lub podobnym sklepie.

    Jesli chcecie miec wiekszy wybor lub kupic jakis ładny antyk, to polecam szukanie na ebay pod hasłem „valet”, clothing rack/stand. Sa tez na amazon i nextag.

    Na angielskich/amerykanskich stronach jest tego sporo i koszt przesyłki nie jest taki zły.

    Pozdrawiam,
    Jan

  4. Dziś rano uświadomiłem sobie, że Almi Decor faktycznie może być dobrym miejscem na początek. Ale ten, z USA, to już niezły amerykański kombajn: http://tinyurl.com/7a7mpuj. Mój chyba był kupiony w którymś niezależnym sklepie, poszukiwania go były odyseją, ale udało się. No i było to kilka lat temu.

  5. Wieszak kupiłam w Jupiter Centrum przy Towarowej. Szukałam go dosyć długo,ale udało się, a prezent okazał się trafiony :)
    Tak jak Przemek napisał było to kilka lat temu i nie wiem czy teraz można tam taki dostać.
    Udanych zakupów!
    Agnieszka

  6. Cholera, zbieram szczękę z podłogi – normalnie ten wieszak obudził we mnie niepohamowaną chęć posiadania! Problem tylko w tym, że nie miałbym na niego miejsca w pokoju. Chyba więc na razie pozbieram na większe mieszkanie :-D

    1. Pozbieraj na dużo większe i wstaw prawdziwego manekina do sypialni. Wygląda jeszcze bardziej rasowo.

Możliwość komentowania jest wyłączona.